Poring, Ranau

Lupa Masa czyli zapomnij o czasie

Kategorie: 
2014-03-07-Poring002014-03-07-Poring012014-03-07-Poring022014-03-07-Poring032014-03-07-Poring04
Map
Poring, to tu wreszcie nadarzyła się okazja by zobaczyć słynną Raflesię. Kwiat co prawda nie należał do najbardziej okazałych i miał średnicę zaledwie pół metra, najważniejsze jednak, że był, co już można uznać za niebywałe szczęście. Raflesia kwitnie przez około 6 dni w 12-15to miesięcznym okresie wegetacyjnym. Warto wiedzieć, że są tu dwa miejsca, w których można zobaczyć jak kwitnie ten rzadki kwiat. Można się też spodziewać tłumów turystów, był też cały autobus Polaków.
Przy tej okazji wspomnę również o tym jak łatwo złapać w Malezji stopa. Jeszcze się tak nie zdarzyło żeby jadący pusty samochód się nie zatrzymał. Szanse na podwózkę są więc spore.
W Poring w Hot Springs jest też canopy walkway. Fanów obserwacji ptaków mocno on jednak rozczaruje. Jest krótki i nie ma możliwości by się zatrzymać choćby na chwilę. Co tu dużo mówić, w porównaniu z tym z Sepiloka, wypada po prostu mizernie. Warto za to wejść na teren ogrodu motyli. Miejsce to jest nie tylko domem motyli, ale również schronieniem wielu drobnych gatunków ptaków, które szukają tu głównie wody.
Z Poring udaliśmy się w niewielkiej grupie do obozu Lupa Masa, który znajduje się na samej granicy parku góry Kinabalu. Warunki są tu prawdziwe biwakowe i z pewnością nie jest to miejsce dla osób, które nie potrafią żyć bez elektryczności. Lupa Masa ma jednak sporo do zaoferowania. Mike, który jest specjalistą od gadów i płazów potrafi z łatwością dostrzec śpiącą w konarach drzew żmiję i nazwać niemalże każdą żabę żyjącą w okolicy.
Dżungla wbrew pozorom jest bardzo bezpiecznym miejscem, zwłaszcza w nocy, kiedy to wszystkie zwierzęta śpią.
Dziś powrót do Kota Kinabalu, a pojutrze kolejny punkt programu, czyli Kuala Lumpur.

Obserwuj pasjapodrozowania.pl na Bloglovin