Kinabatangan

Kinabatangan

Kategorie: 
2014-03-06-Ranau
Map
Autobus z Kota Kinabalu do Sepiloku okazał się nielada przeżyciem. Ludziom z chorobą lokomocyjną zalecam na tę trasę aviomarin albo sprawdzoną już nie raz w takich sytuacjach coca-cole. Trasa jest długa i kręta, za to widok szczytu Kinabalu rekompensuje wiele.
W Sepiloku niewiele się dzieje. Turyści przyjeżdżają tu głównie po to, by podziwiać orangutany w centrum rehabilitacji i przysposobienia tych niezwykle sympatycznych człekokształtnych do życia na wolności. Zaledwie kilka lat temu otworzono tu również centrum ochrony słonecznego niedźwiedzia, ale wydaje się nie cieszyć ono tak wielką popularnością. Jest jeszcze całkiem spory rezerwat lasu deszczowego, z tzw. canopy walkway. Spacer na zawieszonych kilkadziesiąt metrów nad ziemią platformach pozwala być bliżej kryjących się w konarach drzew ptaków.
To tyle jeżeli chodzi o Sepilok. Główną atrakcją minionych 3 dni był obóz w samym sercu dżungli przy rzece Kinabatangan. Pierwszy raz w życiu widziałem śpiące na gałęziach ptaki i to nie gdzieś głęboko w konarach, ale tuż na wyciągnięcie ręki. Tu też udało się spotkać żyjące na wolności orangutany, nosacze i gibony. Obserwowanie życia w dżungli z perspektywy rzeki to zupełnie nowe doświadczenie. Rzeka, to nie tylko widok wygrzewających się na jej brzegu krokodyli, to również niezliczona ilość gatunków ptaków, dla których głównym składnikiem pożywienia są ryby.
Dziś znów powrót do cywilizacji. Po trzech nocach spędzonych pod moskitierą, na metracu, niemalże tylko pod gołym niebem, bez bieżącej wody, dziś prawdziwe luksusy w Ranau.
Jutro kolejny spacer po canopy walkway, tym razem w Poring Hot Springs i powrót do dżungli.

Obserwuj pasjapodrozowania.pl na Bloglovin