Indonezja

Wioski Bataków

Kategorie: 
2012-11-24-Samosir002012-11-24-Samosir012012-11-24-Samosir022012-11-24-Samosir03
Map
Wczesnym rankiem wypożyczyliśmy rowery, za dość zdzierską jak ma lokalne warunki stawkę - 5USD, i ruszyliśmy w głąb wyspy. Pogoda w okolicach jeziora Toba jest dość nieprzewidywalna i zmienna, do tego stopnia, że rozpocząłem podróż w bluzie dresowej, w tzw. między czasie jechałem w płaszczu przeciw deszczowym, a skończyłem z czapką z daszkiem i ramionami spalonymi słońcem.
A wracając do Bataków, miejscowa ludność zachowuje się bardzo przyjaźnie, a krajobraz w ciągu całej 40km trasy usypany był domami w tradycyjnym stylu, niezliczoną liczbą grobowców i pól ryżowych. Niestety zdecydowana większość mijanych przez nas domostw pokryta była rdzewiejącą blachą falistą, która zapewne miała utrzymać ich rustykalny charakter, mnie natomiast zdecydowanie bardziej przypadły do gustu te, które pokryte były tradycyjną strzechą.
Jutro wracamy do Medan i tym samym kończymy nasz pobyt na Sumatrze.

Powrót do Bukit Lawang

Kategorie: 
2012-11-21-BukitLawang
Map
Po opuszczeniu obozowiska znów przeprawa przez rzekę brodząc po pas w rwącej wodzie, a potem kolejna czymś na kształt naszej tyrolki. Jako, że jest delikatnie po tzw. sezonie, a silne deszcze dwa tygodnie temu uszkodziły platformę owej instalacji, miejscowi naprawili ją z samego rana specjalnie na okoliczność naszej przeprawy, a część robót była kontynuowana również po naszym odejściu.
Podsumowując wycieczkę do dżungli, dobra kondycja fizyczna to podstawa, a ubezpieczenie od sportów ekstremalnych jest silnie zalecane na okoliczność takich niespodzianek.
Jeszcze dwa słowa o indonezyjskich przysmakach. Nasi goreng na liściu bananowca serwowane podczas pieszej wycieczki przez dżunglę smakuje wybornie, a smaku świeżo ściętego ananasa, rambutana, czy owocu passion, nie da się porównać do niczego co można kupić na półkach europejskich sklepów.
A propos ananasa, w południe zaliczyliśmy wizytę makaków, które zaskoczyły nas na balkonie próbująć, zresztą z dużym sukcesem, skraść resztki ananasa zakupionego w lokalnym sklepie.
Pozostała część dnia mija na odsypianiu i regeneracji sił.

Gunung Leuser

Kategorie: 
2012-11-20-Jungle002012-11-20-Jungle012012-11-20-Jungle022012-11-20-Jungle032012-11-20-Jungle04
Map
Przez całą noc padało, a małpy skakały po blaszanym dachu naszego bungalowu. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy poranna wyprawa do dżungli dojdzie do skutku. Doszła, o 8:00 przewodnik wraz z pomocnikiem przybyli by zabrać nas na wspaniałą przygodę po rezerwacie Gunung Leuser.
Chodzenie po dżungli to doświadczenie samo w sobie ekstremalne, bo choć nikt nie macha maczetą jak na filmie z Sharon Stone, to jednak wchodzenie i schodzenie po korzeniach wystających spod przemoczonej nocnym deszczem gliny przypomina do czego służą buty trekingowe.
Sama dżungla oferuje mnogość zapachów, dźwięków i niesamowitą różnorodność roślin i zwierząt, a pośród nich oczywiście wspaniałe orangutany. W lokalnym języku oran znaczy człowiek, a gutan znaczy dżungla.
Po przeszło 7 godzinnej "przechadzce" i niezapowiadanej wcześniej przeprawie przez niezwykle wartą rzekę docieramy do obozowiska.
Przed kolacją decyduje się jeszcze na prysznic i jakuzi w wodach wodospadu. Warto było zrobić te wszystkie kilometry tylko po to by móc tego doświadczyć.
Na kolację gotowana ryba z rzeki i oczywiście deszcz, który zapowiada się na całą noc.