Bukit Lawang

Samosir

Kategorie: 
2012-11-23-Samosir
Map

Dziś opuściliśmy Bukit Lawang i udaliśmy się w kierunku jeziora Danau Toba na wyspę Samosir. Toba to największe jezioro w południowo-wschodniej Azji, a Samosir to wyspa, która swoim rozmiarem dorównuje powierzchni Singapuru.Podróż zajęła nam cały dzień. Przez drogi kręte jak włoski makaron, nasz bus dotarł do miejscowości Parapat, skąd promem dostaliśmy się na wyspę prosto do ośrodka Samosir Cottage. Nie obyło bez przygód. W naszej łazience przeciekał dach, co przy tutejszych deszczach jest dość uciążliwe. Szybka interwencja na recepcji i zmieniamy pokój na wersję bez deszczowych niespodzianek. Jest też dostęp do internetu, co umożliwia podzielenie się aktualnościami.Jutro ruszamy na zwiedzanie wyspy, by zobaczyć domostwa legendarnych Bataków, którzy jeszcze do niedawna parali się ludożerstwem.

Powrót do Bukit Lawang

Kategorie: 
2012-11-21-BukitLawang
Map
Po opuszczeniu obozowiska znów przeprawa przez rzekę brodząc po pas w rwącej wodzie, a potem kolejna czymś na kształt naszej tyrolki. Jako, że jest delikatnie po tzw. sezonie, a silne deszcze dwa tygodnie temu uszkodziły platformę owej instalacji, miejscowi naprawili ją z samego rana specjalnie na okoliczność naszej przeprawy, a część robót była kontynuowana również po naszym odejściu.
Podsumowując wycieczkę do dżungli, dobra kondycja fizyczna to podstawa, a ubezpieczenie od sportów ekstremalnych jest silnie zalecane na okoliczność takich niespodzianek.
Jeszcze dwa słowa o indonezyjskich przysmakach. Nasi goreng na liściu bananowca serwowane podczas pieszej wycieczki przez dżunglę smakuje wybornie, a smaku świeżo ściętego ananasa, rambutana, czy owocu passion, nie da się porównać do niczego co można kupić na półkach europejskich sklepów.
A propos ananasa, w południe zaliczyliśmy wizytę makaków, które zaskoczyły nas na balkonie próbująć, zresztą z dużym sukcesem, skraść resztki ananasa zakupionego w lokalnym sklepie.
Pozostała część dnia mija na odsypianiu i regeneracji sił.

Gunung Leuser

Kategorie: 
2012-11-20-Jungle002012-11-20-Jungle012012-11-20-Jungle022012-11-20-Jungle032012-11-20-Jungle04
Map
Przez całą noc padało, a małpy skakały po blaszanym dachu naszego bungalowu. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy poranna wyprawa do dżungli dojdzie do skutku. Doszła, o 8:00 przewodnik wraz z pomocnikiem przybyli by zabrać nas na wspaniałą przygodę po rezerwacie Gunung Leuser.
Chodzenie po dżungli to doświadczenie samo w sobie ekstremalne, bo choć nikt nie macha maczetą jak na filmie z Sharon Stone, to jednak wchodzenie i schodzenie po korzeniach wystających spod przemoczonej nocnym deszczem gliny przypomina do czego służą buty trekingowe.
Sama dżungla oferuje mnogość zapachów, dźwięków i niesamowitą różnorodność roślin i zwierząt, a pośród nich oczywiście wspaniałe orangutany. W lokalnym języku oran znaczy człowiek, a gutan znaczy dżungla.
Po przeszło 7 godzinnej "przechadzce" i niezapowiadanej wcześniej przeprawie przez niezwykle wartą rzekę docieramy do obozowiska.
Przed kolacją decyduje się jeszcze na prysznic i jakuzi w wodach wodospadu. Warto było zrobić te wszystkie kilometry tylko po to by móc tego doświadczyć.
Na kolację gotowana ryba z rzeki i oczywiście deszcz, który zapowiada się na całą noc.