Trowulan

Kategorie: 
2012-11-27-Surabaya2012-11-27-Trowulan002012-11-27-Trowulan012012-11-27-Trowulan03
Map
Jak Surabaya to oczywiście wizyta w pobliskim Trowulan.
Wczesnym rankiem jemy śniadanie, wsiadamy w taksówkę i bierzemy kurs na dworzec autobusowy Purabaya, gdzie za 7000IDR łapiemy autobus do Mojocerto (Trowulan).
Sama podróż trwa ponad godzinę i jakieś 10km za Mojocerto sympatyczny dżentelmen z obsługi naganiającej klientelę owego autobusu informuje nas, że to tutaj.
Wyskakujemy pośpiesznie z autobusu, a miejscowi wskazują nam kierunek do muzeum, bo pod takim hasłem funkcjonuje owa atrakcja turystyczna. Przy okazji proponują nam różnego rodzaju formy transportu, a każdy od rykszarza po posiadacza motorowego becaka zaczyna negocjacje od kwoty 100000IDR.
Z uwagi, iż kompletnie nie wiemy czego się spodziewać decydujemy się na spacer do owego muzeum (jakieś 500m), gdzie płacimy za wstęp, a sympatyczna pani z obsługi rysuje dla nas plan okolicznych świątyń.
Do każdej z nich jest jakieś 2km, co całkowicie przekreśla opcję chodzenia na pieszo. Jako, że nie ma w pobliżu żadnych alternatyw bierzemy ojek (motor z kierowcą) za 25000IDR od osoby.
Zwiedzamy w sumie trzy obiekty (dwie świątynie i basen) oraz przejeżdżamy obok katakumb, które wciąż nie są w pełni udostępnione.
Co najbardziej zaskakuje w dziele ludu Majahapit to, że wszystko wykonane jest z płaskiej cegły. Każdy element. Nie wykorzystano żadnej innej kształtki, przez co wszystkie budowle robią wrażenie jakby były zrobione z klocków lego. Co więcej, sama cegła jest dużo bardziej płaska od tej którą powszechnie znamy, a jednocześnie jest o wiele szersza i dłuższa.
Pomimo swojej, wydawałoby się kruchej budowy, całość jest świetnie zachowana i wygląda jakby miała zamiar przetrwać w takim samym, nienaruszonym stanie kolejnych kilkaset lat.
Po powrocie z Trowulan zdecydowaliśmy się jeszcze zwiedzić pozostałości holenderskich zabudów kolonialnych w północnej części Surabayi. Tu również duże zaskoczenie. Po pierwsze, że pomimo sporej biedy dzielnica ta jest dość przyzwoicie utrzymana jak na tak brudne miasto, a po drugie ludzie tu bardzo sympatycznie reagują na białych kręcących się z aparatem i sami nawołują by robić im zdjęcia, zapraszają przy tym na kawę albo do krótkiej pogawędki. Bądź, co bądź, spacerujący biały człowiek, w tej okolicy, widziany jest zapewne bardzo rzadko.