Medan

Kategorie: 
Map

Z samego rana złapałem na stopa prom do Parapat, gdzie czekał już na nas mini bus do Medan. Przy okazji miałem okazję uczestniczyć w wypadku drogowym, co jest pomimo wszystko, dużą rzadkością w rejonie. Wypadek był niegroźny i to głównie dlatego, że kierujący skuterem, który wjechał w tył naszego busa, miał założony na głowę kask.Przy tej okazji miałem również możliwość zobaczyć jak rozwiązuje się tu takie sytuacje, bo policji przecież nikt nie wzywa, wątpię również, iż ktokolwiek ma tu ubezpieczenie OC.To zresztą bardzo interesujące, bo ktokolwiek, kiedykolwiek był w którymś z krajów Azji wschodniej, to wie, że coś takiego jak przepisy ruchu drogowego tu nie istnieją, przynajmniej nie w wersji, którą znamy z Europy.Jak więc to możliwe, że w krajach gdzie jazda na trzeciego to normą, a znak stop traktowany jest jak znak o charakterze informacyjnym, gdzie właściwie nie ma świateł i przejść dla pieszych, jest jednocześnie tak mało wypadków? Ano odpowiedzią jest właśnie brak OC i reguła nie wzywania policji. Jak wiesz, że w razie wypadku i tak musisz się dogadać z drugą osobą i nikt nie będzie rozsądzał czyja to wina, to negocjacje zaczynają się już w trakcie jazdy i każdy rozumie, że w jego interesie jest uniknąć wypadku, i kierowcy wolą się zatrzymać albo zjechać na pobocze, zamiast "uczyć" innych jak mają jeździć.W samym Medan poza wielkim meczetem, nie wiele ciekawego można zobaczyć. Miasto, jak miasto, wielkie, bo trzecie co do wielkości w Indonezji, dużo samochodów i dużo hałasu. Zwłaszcza w okolicach meczetu, gdy muzezin czyta Koran.Na całej Sumatrze widok białego człowieka budzi powszechną uwagę i to do tego stopnia, że młodzi ludzie, zwłaszcza młode dziewczyny, zagadują, a rozmowę kończą prośbą o możliwość zrobienia sobie wspólnego zdjęcia z przybyszem z dalekiej Europy.