Cała prawda o Bali

Kategorie: 
2012-12-01-Bali002012-12-01-Bali012012-12-01-Bali022012-12-01-Bali032012-12-01-Bali04
Map
Piąty dzień pobytu na Bali i moje refleksje są następujące. Bardzo tu turystycznie, a co za tym idzie ludzie, których spotykamy czują więcej sympatii do naszych kieszeni niż do nas samych. To smutne, co turystyka potrafi zrobić z tak pięknym miejscem. Ten schemat powtarza się niemal wszędzie, im więcej turystów, tym więcej ściąga tu wszelkiej maści kombinatorów i naciągaczy. Od starszych pań, które mają w zwyczaju nie wydawać reszty, poprzez mafię przewodników przy świątyni Besakih, po zwykłych złodziei w tzw. Official currency exchange pointach w Sanur.
To wszystko burzy trochę ten piękny obraz zielonej wyspy, pełnej świątyń, którą niegdyś upatrzyli sobie hipisi na oazę spokoju.
Rzecz jasna są tu też sympatyczni i otwarci ludzie, którzy ostrzegą przed potencjalnymi pułapkami czekającymi na przyjezdnych, czy też rzemieślnicy, którzy sprzedadzą wyroby swoich rąk w cenie, która cieszy zarówno ich, jak i potencjalnego nabywcę.
Nie jest to jednak miejsce dla turysty szukającego miejsc, nie zepsutych przez turystyczny przemysł. Tu nawet za oglądanie tarasów ryżowych wystawiają bilet za 15000IDR (1,5 USD).