Najnowsze wpisy

Cameron Highlands

Kategorie: 
2014-03-12-TanahRata002014-03-12-TanahRata01
Map
Półwysep Malajski. Po krótkim postoju w Kuala Lumpur, dziś mija drugi dzień w Cameron Highlands, rejonie opanowanym przez przyjezdnych, głównie z Półwyspu Indyjskiego. Są wszędzie i ciężko tu nawet o malezyjską kuchnię. Za to auto-stop wciąż działa niezawodnie, co jest bardzo istotne biorąc pod uwagę odległości i różnice wysokości położenia okolicznych atrakcji.
Dwie najbardziej widowiskowe plantacje herbaty leżą dokładnie w odległości 15km od siebie. Pierwsza, umiejscowiona w Cameron Valley, tuż przy drodze z Kuala Lumpur do Tanah Rata - Cameron Bharat Tea Estate. Łatwo dostępna z pięknymi widokami na rozległą dolinę. Druga, położona jakieś 5km za miejscowością Brinchang - Boh Sungei Palas Tea Estate. Plantacja dużo rozleglejsza oferująca wspaniałe widoki po drodze do fabryki herbaty, choć moim zdaniem dużo mniej efektowne.
Drogę tu jednak rekompensuje dostępność do szerokiego wachlarza plantacji truskawek i możliwości degustacji tych przepysznych owoców w każdej formie - od całych owoców począwszy, poprzez truskawkowe szejki, na lodach skończywszy.

Obserwuj pasjapodrozowania.pl na Bloglovin

Lupa Masa czyli zapomnij o czasie

Kategorie: 
2014-03-07-Poring002014-03-07-Poring012014-03-07-Poring022014-03-07-Poring032014-03-07-Poring04
Map
Poring, to tu wreszcie nadarzyła się okazja by zobaczyć słynną Raflesię. Kwiat co prawda nie należał do najbardziej okazałych i miał średnicę zaledwie pół metra, najważniejsze jednak, że był, co już można uznać za niebywałe szczęście. Raflesia kwitnie przez około 6 dni w 12-15to miesięcznym okresie wegetacyjnym. Warto wiedzieć, że są tu dwa miejsca, w których można zobaczyć jak kwitnie ten rzadki kwiat. Można się też spodziewać tłumów turystów, był też cały autobus Polaków.
Przy tej okazji wspomnę również o tym jak łatwo złapać w Malezji stopa. Jeszcze się tak nie zdarzyło żeby jadący pusty samochód się nie zatrzymał. Szanse na podwózkę są więc spore.
W Poring w Hot Springs jest też canopy walkway. Fanów obserwacji ptaków mocno on jednak rozczaruje. Jest krótki i nie ma możliwości by się zatrzymać choćby na chwilę. Co tu dużo mówić, w porównaniu z tym z Sepiloka, wypada po prostu mizernie. Warto za to wejść na teren ogrodu motyli. Miejsce to jest nie tylko domem motyli, ale również schronieniem wielu drobnych gatunków ptaków, które szukają tu głównie wody.
Z Poring udaliśmy się w niewielkiej grupie do obozu Lupa Masa, który znajduje się na samej granicy parku góry Kinabalu. Warunki są tu prawdziwe biwakowe i z pewnością nie jest to miejsce dla osób, które nie potrafią żyć bez elektryczności. Lupa Masa ma jednak sporo do zaoferowania. Mike, który jest specjalistą od gadów i płazów potrafi z łatwością dostrzec śpiącą w konarach drzew żmiję i nazwać niemalże każdą żabę żyjącą w okolicy.
Dżungla wbrew pozorom jest bardzo bezpiecznym miejscem, zwłaszcza w nocy, kiedy to wszystkie zwierzęta śpią.
Dziś powrót do Kota Kinabalu, a pojutrze kolejny punkt programu, czyli Kuala Lumpur.

Obserwuj pasjapodrozowania.pl na Bloglovin

Kinabatangan

Kategorie: 
2014-03-06-Ranau
Map
Autobus z Kota Kinabalu do Sepiloku okazał się nielada przeżyciem. Ludziom z chorobą lokomocyjną zalecam na tę trasę aviomarin albo sprawdzoną już nie raz w takich sytuacjach coca-cole. Trasa jest długa i kręta, za to widok szczytu Kinabalu rekompensuje wiele.
W Sepiloku niewiele się dzieje. Turyści przyjeżdżają tu głównie po to, by podziwiać orangutany w centrum rehabilitacji i przysposobienia tych niezwykle sympatycznych człekokształtnych do życia na wolności. Zaledwie kilka lat temu otworzono tu również centrum ochrony słonecznego niedźwiedzia, ale wydaje się nie cieszyć ono tak wielką popularnością. Jest jeszcze całkiem spory rezerwat lasu deszczowego, z tzw. canopy walkway. Spacer na zawieszonych kilkadziesiąt metrów nad ziemią platformach pozwala być bliżej kryjących się w konarach drzew ptaków.
To tyle jeżeli chodzi o Sepilok. Główną atrakcją minionych 3 dni był obóz w samym sercu dżungli przy rzece Kinabatangan. Pierwszy raz w życiu widziałem śpiące na gałęziach ptaki i to nie gdzieś głęboko w konarach, ale tuż na wyciągnięcie ręki. Tu też udało się spotkać żyjące na wolności orangutany, nosacze i gibony. Obserwowanie życia w dżungli z perspektywy rzeki to zupełnie nowe doświadczenie. Rzeka, to nie tylko widok wygrzewających się na jej brzegu krokodyli, to również niezliczona ilość gatunków ptaków, dla których głównym składnikiem pożywienia są ryby.
Dziś znów powrót do cywilizacji. Po trzech nocach spędzonych pod moskitierą, na metracu, niemalże tylko pod gołym niebem, bez bieżącej wody, dziś prawdziwe luksusy w Ranau.
Jutro kolejny spacer po canopy walkway, tym razem w Poring Hot Springs i powrót do dżungli.

Obserwuj pasjapodrozowania.pl na Bloglovin