Azja

Gunung Leuser

Kategorie: 
2012-11-20-Jungle002012-11-20-Jungle012012-11-20-Jungle022012-11-20-Jungle032012-11-20-Jungle04
Map
Przez całą noc padało, a małpy skakały po blaszanym dachu naszego bungalowu. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy poranna wyprawa do dżungli dojdzie do skutku. Doszła, o 8:00 przewodnik wraz z pomocnikiem przybyli by zabrać nas na wspaniałą przygodę po rezerwacie Gunung Leuser.
Chodzenie po dżungli to doświadczenie samo w sobie ekstremalne, bo choć nikt nie macha maczetą jak na filmie z Sharon Stone, to jednak wchodzenie i schodzenie po korzeniach wystających spod przemoczonej nocnym deszczem gliny przypomina do czego służą buty trekingowe.
Sama dżungla oferuje mnogość zapachów, dźwięków i niesamowitą różnorodność roślin i zwierząt, a pośród nich oczywiście wspaniałe orangutany. W lokalnym języku oran znaczy człowiek, a gutan znaczy dżungla.
Po przeszło 7 godzinnej "przechadzce" i niezapowiadanej wcześniej przeprawie przez niezwykle wartą rzekę docieramy do obozowiska.
Przed kolacją decyduje się jeszcze na prysznic i jakuzi w wodach wodospadu. Warto było zrobić te wszystkie kilometry tylko po to by móc tego doświadczyć.
Na kolację gotowana ryba z rzeki i oczywiście deszcz, który zapowiada się na całą noc.

Bukit Lawang

Kategorie: 
2012-11-19-Jakarta2012-11-19-BukitLawang
Map
Lotnisko krajowe w Jakarcie to jeden z większych fenomemów. Z jednej strony jego charakterystyczny wygląd budzący skojarzenia raczej z dworcem autobusowym, z drugiej strony dokładność informacji o odlotach przypominająca raczej losowanie totolotka. Przy okienku check-in drukują kartę pokładową z numerem bramki C2, 5 minut później w hali odlotów, na telebimie widnieje informacja, że to jednak C1. W okienku informacyjnym sympatyczny pan podaje, że z całą pewnością C3. Godzina 7:00, samolot miał wylecieć o 6:55 i nagle tłum ludzi rusza w kierunku bramki C6, a sympatyczny pan z tłumu informuje, że to właśnie ten do Medan.
Sam lot minął pod znakiem odsypiania nieprzespanej nocy w Jakarcie.
Na miejscu szybko zostajmy zidentyfikowani jako potencjalni klienci dla jednego, z wielu oferujących swoje usługi kierowców i wygodnym vanie śmigamy na terminal autobusowy Pinan Baris, do którego zresztą nie docieramy, gdyż kierowca upatrując w tym lepszy zarobek zaproponował, iż zawiezie nas do samego Bukit Lawang, a widząc moją stanowczość w temacie ceny, zgodził się to zrobić za 250000IDR (jakieś 80PLN).
Po jakichś 3 godzinach docieramy na miejsce, gdzie przejmuje nas przewodnik, znajomy kierowcy. Jako, że stawki są ustawowe 50EUR/pax, a przeliczenik USD/EUR oferowany przez przewodnika bardzo korzystny, za 60USD/pax wykupujemy dwudniowy treking po dżungli.
Na zakończenie dnia wyruszamy jeszcze do jaskini nietoperzy, zaliczając po drodze wszystkie możliwe wiszące mosty w całym Bukit Lawang.
Sama jaskinia okazuje się być miejscem niezdobytym przez przemysł turystyczny i o ile, sama w sobie jest bardzo urokliwa, to przy okazji bardzo ciemna z całą masą wąskich przejść pomiędzy komorami. Samozwańczy przewodnik, proponuje, iż za 20000IDR będzie świecił latarką i pomoże w poruszaniu się po jej wnętrzu. Nawet nie negocjuję tej ceny. Nie po to szedłem tu tyle czasu, żeby zaoszczędzić, niecałe 10PLN. To co oferuje sama jaskinia, okazuje się zresztą być warte tego wydatku.